Po pierwsze: jeśli tu zajrzałeś, MOŻESZ wziąć udział w projekcie. Aby zostać współautorem tego bloga:
1. zaakceptuj zaproszenie, które wyślę na adres Twojego konta Google,
2. jeśli takowego nie posiadasz, musisz je założyć,
3. odbierasz pocztę,
4. klikasz link, który znajdziesz w jednym z odebranych mailów.
I to by było na tyle.
Jako że dzieciaki rodzą sie dziś może niekoniecznie w czepkach, ale za to z myszką komputerową w dłoni, wierzę, że poradzisz sobie, Szanowny Czytelniku, z tą techniczną błahostką.
Po drugie, jeśli tu zajrzałeś, MUSISZ zalogować się na forum Polski po godzinach, do którego link znajduje się po prawej stronie w kategorii WARTO ZAJRZEĆ. Jest ono w fazie wstępnej obróbki, więc niech nie przerazi Cię różnorodność i przepych zebranych tam materiałów :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tytułem wprowadzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tytułem wprowadzenia. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 lutego 2009
Prawa czytelnika wg Daniela Pennaca
Daniel Pennac, Jak powieść
Lekki i zabawny esej w którym Pennac - autor popularnych powieści detektywistycznych i książek dla dzieci - zastanawia się kto zabił w młodych ludziach niewymuszoną przyjemność czytania, bezinteresowne poświęcanie czasu na lekturę.
Sobie tylko znanymi sposobami rodzice, pedagodzy i wszelcy inni dogmatycy czytania sprawiają, że dzieci tracą radość z książki i zawartych w niej historii. Wszyscy pamiętamy sielankowe obrazki z wczesnego dzieciństwa, kiedy to rodzice na dobranoc opowiadają dzieciom bajki, czytają historie, a potem niepostrzeżenie pojawia się smutny widok popędzanego przez rodziców i nauczycieli nastolatka, który zasypia nad książką. Jak to się dzieje? - pyta Pennac. I zaraz daje receptę: czytać wspólnie, zupełnie niczego nie wymagając w zamian, nie niszczyć bezinteresowności - oto jedyny sposób. Ustanawia też oficjalnie niezniszczalne prawa czytelnika:
1. Prawo do nieczytania.
2. Prawo do przeskakiwania stron.
3. Prawo do nieskończenia książki.
4. Prawo do ponownego czytania.
5. Prawo do czytania byle czego.
6. Prawo do bovaryzmu (mitomanii).
7. Prawo do czytania byle gdzie.
8. Prawo do czytania na wyrywki.
9. Prawo do czytania na głos.
10. Prawo do milczenia - niekomentowania książki.
cyt. za: http://czytelnia.onet.pl
Lekki i zabawny esej w którym Pennac - autor popularnych powieści detektywistycznych i książek dla dzieci - zastanawia się kto zabił w młodych ludziach niewymuszoną przyjemność czytania, bezinteresowne poświęcanie czasu na lekturę.
Sobie tylko znanymi sposobami rodzice, pedagodzy i wszelcy inni dogmatycy czytania sprawiają, że dzieci tracą radość z książki i zawartych w niej historii. Wszyscy pamiętamy sielankowe obrazki z wczesnego dzieciństwa, kiedy to rodzice na dobranoc opowiadają dzieciom bajki, czytają historie, a potem niepostrzeżenie pojawia się smutny widok popędzanego przez rodziców i nauczycieli nastolatka, który zasypia nad książką. Jak to się dzieje? - pyta Pennac. I zaraz daje receptę: czytać wspólnie, zupełnie niczego nie wymagając w zamian, nie niszczyć bezinteresowności - oto jedyny sposób. Ustanawia też oficjalnie niezniszczalne prawa czytelnika:
1. Prawo do nieczytania.
2. Prawo do przeskakiwania stron.
3. Prawo do nieskończenia książki.
4. Prawo do ponownego czytania.
5. Prawo do czytania byle czego.
6. Prawo do bovaryzmu (mitomanii).
7. Prawo do czytania byle gdzie.
8. Prawo do czytania na wyrywki.
9. Prawo do czytania na głos.
10. Prawo do milczenia - niekomentowania książki.
cyt. za: http://czytelnia.onet.pl
wtorek, 24 lutego 2009
Niech moc będzie z Wami :)
Tadam!
Po prawej stronie znajduje się koluuuumna różności. Proszę się częstować :)
Prawdopodobnie większość tytułów nie mówi Ci zupełnie nic. I dobrze. To książki, które możesz przeczytać, a nie musisz znać. Każdy pewnie znajdzie swój sposób na wybranie tej jednej jedynej (i niekoniecznie będzie to ta, która liczy sobie najmniej stron :) ). W razie problemów odsyłam do instytucji, która nigdy nie zawodzi. Wujek Google się zwie.
Na bieżaco będę uzupełniać spis ogonków prowadzących do różnych ciekawych stron, które dobrzy ludzie zamieścili w sieci. Póki co znajdziecie tu blog jednej z pań wprowadzających Was w arkana języka angielskiego. Miłej lektury :)
Pierwsza recenzja musi znaleźć się na blogu do końca marca.
Druga - w pierwszym tygodniu maja. 2c i 2e pamięta, że wycieczkę ma (przykład rymu częstochowskiego. Do egzaminu jak znalazł).
Po prawej stronie znajduje się koluuuumna różności. Proszę się częstować :)
Prawdopodobnie większość tytułów nie mówi Ci zupełnie nic. I dobrze. To książki, które możesz przeczytać, a nie musisz znać. Każdy pewnie znajdzie swój sposób na wybranie tej jednej jedynej (i niekoniecznie będzie to ta, która liczy sobie najmniej stron :) ). W razie problemów odsyłam do instytucji, która nigdy nie zawodzi. Wujek Google się zwie.
Na bieżaco będę uzupełniać spis ogonków prowadzących do różnych ciekawych stron, które dobrzy ludzie zamieścili w sieci. Póki co znajdziecie tu blog jednej z pań wprowadzających Was w arkana języka angielskiego. Miłej lektury :)
Pierwsza recenzja musi znaleźć się na blogu do końca marca.
Druga - w pierwszym tygodniu maja. 2c i 2e pamięta, że wycieczkę ma (przykład rymu częstochowskiego. Do egzaminu jak znalazł).
piątek, 20 lutego 2009
Ale o co chodzi?!
Witam!
Powstaje właśnie pierwsza wersja projektu, którego celem jest powiązanie przyjemnego z pożytecznym. Jako że koncepcja nabiera wciąż nowych kształtów, post ten można traktować jako jednoosobową burzę mózgu ;)
Organ ów, z którym zdążyłam się zżyć przez ostatnich dziesiąt lat, wykoncypował, co następuje: Może niekoniecznie dzieciaki czytają lektury (z całą pewnością nie instrukcje obsługi), ale coś na pewno. Co? Liczę na to, że sama się dowiem.
Plan jest taki: powstają dwie listy lektur. Jedną podaję ja, drugą tworzą sami uczniowie.
Każdy uczestnik projektu zobowiązany jest do wybrania po jednej pozycji z obu spisów, przeczytania ich i zrecenzowania na niniejszym blogu. To plan minimum.
Termin? Połowa maja. Czeka nas zatem zabójczy maraton: dwie książki w dwa i pół miesiąca :D
Motywacja: ocena z polaka, ogromna satysfakcja i uścisk ręki prezesa :)
Tyle na dziś.
Zadanie dodatkowe: specjalna nagroda czeka na kogoś, kto wyjaśni mi (tylko jakoś tak przystępnie, please), dlaczego wklepanie literki "zet z kropką" - owocuje utratą zapisanego wcześniej tekstu. Hę?
Póki zagadka ta nie zostanie rozwiązana, literówki będą tu chlebem powszednim.
W razie pojawienia się pytań, zapraszam nieco nizej - do kącika "komcikowego".
Subskrybuj:
Posty (Atom)